Pleszew dołączył do miast, które wykorzystują swój potencjał kolejowy, i zorganizował własną imprezę. Może skromniejszą, ale były makiety w Zajezdni Kultury, wystawy i przejażdżki.
Turystyka kolejowa, autobusowa, tramwajowa, trolejbusowa i rowerowa, samodzielne zwiedzanie; zbieranie pamiątek – widokówek, biletów; fotografowanie obiektów; geografia Polski mniej znanej; z życia transportu zbiorowego
Kaliska (z nazwy, bo do tego miasta już nie wjeżdża) Kolej Dojazdowa mozolnie, ale odzyskuje świetność. Po latach króciutkich kursów Zbiersk – Petryki, w sobotnie letnie popołudnia można wreszcie dojechać dwie stacje dalej, do wsi Goliszew (celowo chociaż raz używam nazwy w mianowniku, żeby nikt nie myślał, że to Goliszewo).
W niedzielę, 25 października 2020, wybrałem się na koncert organowy do kościoła pw. św. św. Wojciecha i Stanisława w Kaliszu, zwanego garnizonowym. Przyjechałem rowerem, bo autobusu nie było. Nie spodziewałem się tego, co zastanę na miejscu.
W miniony weekend byłem na dwóch imprezach plenerowych. Na obie dotarłem rowerem, ale chciałem się skupić na pseudopandemicznych obostrzeniach. O ile na pierwszej z nich, w kaliskim Parku Przyjaźni, wystarczyło siadać co drugi rząd, to na drugiej – w podkaliskiej wsi Russów, ochrona nakłaniała do zakładania masek.
Miejski przewoźnik znów rozczarowuje pasażerów w Kaliszu. Była poprawa za sprawą wymiany znacznej części taboru, choć z nowoczesnymi kasownikami do tej pory są problemy. Niestety do bolączek pasażerów należą obklejanie reklamami pojazdów z poprzednich zakupów oraz… mylenie tras przez kierowców.