Stało się. Ostatnie województwo zdobyte! Coraz mniej białych plam na moich mapach turystycznych Polski.
Zwiedziłem: Olsztyn, Ostródę i Olsztynek przy 6 noclegach w stolicy województwa warmińsko-mazurskiego oraz Mrągowo i Mikołajki przy 4 noclegach w pierwszym z tych miast.
Pogoda była kapryśna. Dzień przyjazdu i następny piękne, później już gorzej. Były też godziny ze słońcem, lecz każdego dnia coś spadło z nieba. Gorszą pogodę miałem tylko nad Zatoką Gdańską, ale tym razem chyba w całej Polsce tak było. Klimat zwariował – nie było porządnej zimy, nie ma porządnego lata. Nie wiadomo, kiedy jeździć. Nie może padać w nocy? Przyroda miałaby wodę, a turyści też byliby zadowoleni.
Nie dziwię się więc tym, którzy wybrali słoneczne kraje (dostałem od kuzynki parę zdjęć z Bułgarii), ale z drugiej strony marzyłem o tym, żeby tu dotrzeć. Przypominam też, że nie latam, a na dodatek z przyczyn językowych sam nie pojadę do odległych państw.
Mimo przeciwności zrealizowałem program. Do końca drżałem, czy ze względu na zagrożenie burzowe uda się dotrzeć na Śniardwy, ale zwieńczyłem wyprawę rejsem na największe polskie jezioro.
Opisane przeze mnie miasta są podlinkowane w powyższym wpisie.
A tak przed laty o pogodzie w Polsce śpiewał Kazik Staszewski:







