Ostróda

(woj. warmińsko-mazurskie, pow. ostródzki)

Ostróda - herb

Ostródę odwiedziłem 7 lipca 2025, dwa dni po przyjeździe do Olsztyna, z którego dotarłem pociągiem, a po południu wróciłem do niego busem. Wiedziałem wcześniej, że miasto to jest dla mnie ratunkiem na poniedziałek, bo w stolicy województwa, w której nocowałem, w ten dzień muzea są nieczynne, a w Ostródzie owszem, zamek przyjmuje turystów. Nie zniechęciła mnie też zła dopołudniowa pogoda, która przyszła nagle po słonecznym początku urlopu, i z którą w większym lub mniejszym stopniu zmagałem się do końca pobytu w regionie. Plany przygotowane, więc trzeba je było zrealizować.

Ucieszyła mnie też informacja o powrocie biletów papierowych. Na samym dworcu nie było punktu sprzedaży, ale ich lista znajdowała się na stronie internetowej, więc wiedziałem, że najbliżej mam do sklepu Marcin (nie mogłem nie zapamiętać nazwy) na ul. Jana Pawła II, z której później pojechałem (z powrotem przez dworzec!) autobusem nr 6 pod zamek, dokąd w sumie daleko nie jest, ale pamiątkę trzeba skasować. Oprócz biletów miejskich 45-minutowych przesiadkowych były też podmiejskie 60-minutowe, lecz nie planowałem takiej wycieczki. Uwaga: kasowniki na bilet papierowy znajdowały się tylko przy przednich drzwiach autobusu. Ciekawostka: na bilecie jest napis: Żegluga Ostródzko-Elbląska. Nie dajcie się zmylić, to jest bilet na flotę, ale autobusową. Nazwa nietypowa jak na komunikację miejską, lecz nie chodzi tu o rejsy.

Co do rejsów – miałem nadzieję, że taki też odbędę, ale na ten dzień akurat zaplanowano tylko długie, co najmniej dwuipółgodzinne. Nie było krótszych po samym Jeziorze Drwęckim, np. godzinę, półtorej, więc odpuściłem sobie. Przy noclegach na miejscu skusiłbym się, a w tej sytuacji chciałem przede wszystkim zwiedzić zamek i miasto.

O dworcu była mowa, zatem zacznijmy od wschodniego wybrzeża Jeziora Drwęckiego. Mamy tu niewielkie molo, park z popiersiem Tadeusza Kościuszki oraz siedzibę wspomnianej Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej. Tu jednak jak najbardziej chodzi o rejsy po wodzie. Do Jeziora wpada też Drwęca, która później wypływa, a do Wisły uchodzi przed Toruniem (nawet na jego granicy).

Z drugiej strony ul. Mickiewicza mamy główną atrakcję, czyli zamek z Muzeum. Dobrze, że obfotografowałem go z różnych stron, bo z każdej wygląda trochę inaczej. Zwiedzanie wygląda tak, że najpierw wchodzi się na dziedziniec, a dopiero z niego do kasy i na pierwszą ekspozycję. Na kolejne również z dziedzińca, z tym samym biletem. Można zapoznać się nie tylko z historią miasta, ale i z narzędziami tortur. Jedno z wejść prowadzi do Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Tadeusza Stępowskiego.

Jeśli od zamku pójdziemy ul. Mickiewicza kawałek na północ, to zobaczymy Urząd Miejski i ładny budynek stacji socjalnej. Dodam, że warto zapamiętać lokalizację przyzamkowego przystanku, bowiem m.in. stąd podczas mojej wizyty jeździły busy do Olsztyna (mam nadzieję, że nadal kursują, ale radzę to sprawdzić przed przyjazdem).

Teraz proponuję kierunek na wschód ulicą Zamkową. Po chwili dotrzemy do ratusza i placu Tysiąclecia Państwa Polskiego. Kolejne obiekty przyciągające wzrok to kościół pw. św. Dominika Savio, a po skręceniu w prawo w ul. Drwęcką cerkiew greckokatolicka pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Przechodzimy wiaduktem nad torami. Docieramy do wieży ciśnień, którą mamy po prawej, a naprzeciwko Liceum Ogólnokształcące nr 1 im. Jana Bażyńskiego.

Wracamy do skrzyżowania Drwęckiej i Sienkiewicza, skręcamy w lewo. Wkrótce natkniemy się na dwa kościoły. Pierwszy z nich to ewangelicki, w którym działa parafia ewangelicko-metodystyczna. Jak na ewangelicki to dość duży. Z komunikatu obok wynikało, że wieża jest dostępna do zwiedzania, ale zamknięta furtka przeczyła temu. W mapach Google było oznaczenie zamknięte na stałe. Drugi to katolicki pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Przy nim znajduje się pomnik Jana Pawła II i obelisk. Z ciekawości poszedłem jeszcze na ul. 11 Listopada, aby zobaczyć kościół nowoapostolski, ale to nie jest okazały budynek w porównaniu z poprzednimi świątyniami. W sumie świątynia przecież nie musi być zabytkiem.

Mogę jeszcze polecić spacer ulicą Czarnieckiego w kierunku południowo-wschodnim. Z lewej mamy niewielki park z obeliskiem, a dalej, u zbiegu z Jana III Sobieskiego Urząd Gminy. Gdy skręcimy w Sobieskiego w prawo, to dojdziemy do Starostwa, a to bardzo ciekawy budynek.

Czas zwiedzania: przydałoby się 4-5 godzin, ja byłem ponad 6, a więc miałem czas na to, aby usiąść na ławkach (gdy wyschły po deszczu), ale przy rejsie potrzeba całego dnia.