Jarocin

(woj. wielkopolskie, pow. jarociński)

Jarocin - herb

Po raz pierwszy w Jarocinie byłem 9 maja 2008 roku. Jarocin to nie tylko festiwal (nigdy nie brałem w nim udziału), to przede wszystkim typowe wielkopolskie miasto położone na trasie Kalisz – Poznań. Podczas moich wizyt można było dojechać pociągiem lub autobusem PKS. Miejski przewoźnik to Jarocińskie Linie Autobusowe, docierają tu także komunikacje z Koźmina Wielkopolskiego (SCR Centrol) – była to linia K, oraz Krotoszyna (MZK Krotoszyn) – linia J. Podczas jednej z kolejnych wizyt (9 czerwca 2012) istniały już linie Jarocin – Pleszew (P – Pleszewskich i PJ – Jarocińskich Linii Autobusowych). Poniższy opis to wypadkowa kilku moich wycieczek.

Zabudowa Jarocina jest zwarta, najciekawsze miejsca są na niewielkim obszarze, zatem nikt nie powinien się uskarżać na bolące nogi. Po opuszczeniu dworca autobusowego lub kolejowego jest bardzo blisko do centrum. Idąc al. Niepodległości mijamy Starostwo Powiatowe, Prokuraturę, Sąd i Pocztę. Po skręceniu w prawo, na ul. kard. Wyszyńskiego widzimy kościół pw. św. Marcina, po czym dochodzimy do Rynku, na środku którego znajduje się ratusz wraz z Muzeum Regionalnym. Warto pochodzić też okolicznymi uliczkami starówki, np. Wrocławską, która doprowadzi nas do poewangelickiego kościoła pw. św. Jerzego. Po skręceniu w prawo w ul. Paderewskiego i dojściu do skrzyżowania z Kościuszki zobaczymy kościół pw. Chrystusa Króla.

Trzeba koniecznie odwiedzić park, który od starówki dzieli ul. Wojska Polskiego. Na jego terenie znajdują się: Skarbczyk – obiekt wyjątkowo trudny do sfotografowania z uwagi na zadrzewienie, pałac Radolińskich pełniący m.in. rolę siedziby Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy oraz miejsca noclegowego, amfiteatr z restauracją na tyłach budynku (podczas wizyty w 2017 r. już go… nie było; ma powstać nowy). Przez park płynie rzeka Lipinka, na której utworzono staw wraz z fontanną. Przy pobliskiej ul. św. Ducha można zobaczyć jeszcze ruiny kościoła o tej samej nazwie co ulica.

Kolejny etap wędrówki to spacer ulicą Wojska Polskiego obok czegoś, co nazwałbym pomnikiem Buta (w Internecie pojawia się też nazwa pomnik Wielkiego Glana), następnie restauracji „Stary Młyn”, kościoła pw. św. Antoniego przy klasztorze oo. Franciszkanów, przy którym znajduje się pomnik św. Franciszka, a następnie przez ul. o. Serafina Niedbały, Powstańców Wielkopolskich do Parowozowni (tak nazywa się zarówno obiekt, jak i ulica).

Nie można nie wspomnieć o odbywających się w obiekcie imprezach. Festyn Kolejowy w Jarocinie to impreza dużo skromniejsza od wolsztyńskiej, jednak warto było przyjechać zarówno dla samego zwiedzania, jak i m.in. dla spróbowania sił w napędzaniu drezyny, a nie jest to lekkie zajęcie. Byłem tam dwukrotnie. Szczególnie udała się impreza z 9 czerwca 2012 roku. Drugie moje uczestnictwo – 11 czerwca 2017 – wspominam średnio. Ogólnie nie było źle, ale pod względem organizacyjnym na pewno słabiej. Chodzi o duże opóźnienia w realizacji przejazdów pociągów retro w porównaniu z podanym rozkładem, na dodatek tylko dwa wagony w składzie – nie wszyscy chętni załapali się, ja miałem szczęście. Z drezyny tym razem nie udało się skorzystać. Przykry był też widok świecącego pustkami PKS-u relacji Kalisz – Poznań (to już nie wina organizatorów), którym dotarłem. Tylko ja wysiadłem w Jarocinie, choć na miejscu było wielu uczestników – ludzie, opamiętajcie się! Na pewno nie tylko miejscowi brali udział, zatem więcej osób mogło przyjechać nim, zamiast samochodami.

Czas zwiedzania: min. 4 godziny, w dniu festynu oczywiście więcej, najlepiej cały dzień.