Kalwaria Wejherowska, VIII Dyktando Sopockie i zimowy Bałtyk

Powiększ obraz

Pierwszy raz wybrałem się zimą nad morze, no i zobaczyłem śnieg na plaży. Głównym celem było VIII Dyktando Sopockie, ale nie jechałbym pół Polski tylko dlatego, trzeba było sobie przy okazji coś zwiedzić.

20 lutego 2026 – Wejherowo, Gdańsk

Pierwotnie planowałem Kościerzynę, ale z uwagi na remont torów i skomplikowany dojazd, spełniłem inne marzenie. Kalwaria Wejherowska korciła mnie od dawna, zobaczyłem ją, brnąc niekiedy w zaspach śniegu. Ponumerowane kapliczki na trasie na ogół były po kolei, z wyjątkiem kilku około XII, ale tu uszeregowałem je według numeracji, a nie według szlaku. Zgodnie ze sfotografowaną tablicą informacyjną (nie umiem korzystać z map, na których północ nie jest ku górze, kto to wymyślił?!) jest ich 25, zobaczyłem wszystkie. Później przeczytałem w źródłach internetowych, że do szlaku zalicza się jeszcze XXVI – Kaplica Brama Oliwska, ale przy niej nie byłem.

Zdobyłem nowe bilety wejherowskie, bardzo zmieniły się od czasu wizyty w 2011 r. Co ciekawe, nawet dwie zakupione właśnie sztuki różnią się od siebie – jedna ma lekkie przesunięcie prawego kwadratu w górę. Z kolei ten prawidłowy egzemplarz nie został skasowany z uwagi na awarię kasowników.

Udało się też dotrzeć do Gdańska-Oliwy – zwiedziłem wreszcie Oddział Sztuki Nowoczesnej – Pałac Opatów, a tuż przed zmierzchem byłem u ujścia Potoku Oliwskiego na bałtyckiej plaży w Jelitkowie. Latem kiedyś narzekałem, że burza mnie przepędziła, no to zimą nie miałem tego problemu.

21 lutego 2026 – Sopot

W Międzynarodowym Dniu Języka Ojczystego zadebiutowałem w Dyktandzie Sopockim, parę innych dyktand w Polsce jest mi znanych. Było bardzo podchwytliwe, nagród nie przywiozłem, ale wróciłem bogatszy o wiedzę, że bieżmy czasem pisze się przez „ż” (gdy chodzi o bieżyć, a nie brać!), a reforma ortograficzna wbrew pozorom nie wprowadziła pisowni łącznej w wyrażeniu nie najbardziej. Złapałem się jeszcze na kilka takich pułapek. Na szczęście było szczegółowe omówienie tekstu, z czym spotkałem się po raz pierwszy, a to ważny punkt programu. Nie mniej ważny niż ciekawe spotkanie z Katarzyną Pakosińską.

Po dyktandzie, w toalecie jednego z nadmorskich lokali znalazłem, a jakże, kwiatek językowy. Zobaczycie go w galerii na dole. Pisownia nie z rzeczownikami odczasownikowymi to koszmar Polaków.

Bilans

Oprócz biletów wejherowskich mam też jeden metropolitalny, natomiast pierwotnie myślałem o gdyńskim 24-godzinnym, ale w kasie w Sopocie zabrakło takich!

Ciekawe jest też to, że zimą pociągami podróżuje wiele osób. Dla jasności podam nazwy składów: Kalisz – Poznań Główny: Włókniarz, Poznań – Sopot: Heweliusz, powrót: Baltic Express i Koziołek – wszystko Intercity.