Drugi rok z rzędu wybrałem się na Uniwersytet Łódzki w celu napisania dyktanda. Stało się to 9 grudnia.
Wyniki dopiero w styczniu, ale nie liczę na nic wielkiego. Znów było sporo obcojęzycznych słów. To staje się normą w dyktandach z polskiego. Na pewno źle napisałem: T.Love, Guns N’Roses i SARS-CoV-2.
Dużo mnie to nie kosztowało, bo dostałem promocyjne bilety. Kalisz – Łódź Widzew 9 zł drugą klasą w IC Cegielski, powrót IC Dąbrowska za 14 zł pierwszą klasą. Tym razem korzystałem więc ze stacji Widzew. W związku z brakiem centralnego dworca, skąd jechałyby wszystkie pociągi do Kalisza (może po zbudowaniu tunelu to się zmieni) przypomniał mi się kawał:
Chińczyk wybiera się z Łodzi do Pekinu. Idzie na Kaliską do kasy biletowej i mówi:
– Poproszę bilet do Pekinu.
Kasjerka w szoku, ale mówi że wyda mu bilet do Warszawy, tam mu podpowiedzą co dalej.
Warszawa Centralna:
– Poproszę bilet do Pekinu.
Kasjerka w szoku, ale Pekin to gdzieś na wschodzie – dała mu bilet do Moskwy i tam pojedzie sobie dalej.
Dzień później – Dworzec Białoruski w Moskwie:
– Dzień dobry, poproszę bilet do Pekinu.
Kasjerka w konsternacji, ale wydaje bilet na kolej transsyberyjską do Władywostoku.
Tydzień później – Władywostok.
– Dzień dobry, poproszę bilet do Pekinu.
Dla kasjerki to codzienność, wydaje mu bilet do Pekinu.
Jest w Pekinie po dziesięciu dniach podróży.
Po pewnym czasie wraca do Polski, idzie więc na dworzec kolejowy w Pekinie:
– Dzień dobry, poproszę bilet do Łodzi.
Kasjerka:
– Fabryczna, Kaliska czy Widzew?
Skasowałem pozostałe bilety komunikacji, którymi chwaliłem się we wrześniu.
Udało mi się zwiedzić też Centrum Nauki i Techniki EC1 (na zdjęciu). Przyznam, że nie zrozumiałem działania wszystkich urządzeń, których można było dotknąć, ale i tak było ciekawie.



