Kaliska (z nazwy, bo do tego miasta już nie wjeżdża) Kolej Dojazdowa mozolnie, ale odzyskuje świetność. Po latach króciutkich kursów Zbiersk – Petryki, w sobotnie letnie popołudnia można wreszcie dojechać dwie stacje dalej, do wsi Goliszew (celowo chociaż raz używam nazwy w mianowniku, żeby nikt nie myślał, że to Goliszewo).
To już trochę większa atrakcja. 9 sierpnia 2025 pojechałem rowerem z Kalisza do Zbierska, po drodze ciesząc się obfitym jagodobraniem, a po półgodzinnym kursie wróciłem z Goliszewa. Przejazd w dwie strony byłby tylko 5 zł droższy za człowieka + kolejne 5 zł za rower.
Nadal największą wadą tej kolejki jest jej niedostępność z większych miejscowości. Do Kalisza wjechać się nie da, bo tory dawno rozebrano, a do Opatówka, który miałby do zaoferowania skomunikowanie z normalnotorową koleją, wąskie tory nadal nie nadają się do użytku, są też ubytki. Sobotnia komunikacja autobusowa z miejscowościami obsługiwanymi przez wąskotorówkę jest bardzo uboga.
Czytałem o planach jej wydłużenia w drugą stronę, do Dzierzbina, co podniesie atrakcyjność, ale nie rozwiąże problemu dostępności.
Więcej zdjęć w zaktualizowanej galerii.



