(woj. dolnośląskie, pow. wrocławski)

Znam ludzi, którzy byli na Ślęży już kilka razy, ja zrealizowałem marzenie o pierwszym wejściu. 21 czerwca 2025 – ta data, mimo że zaplanowana jakieś 2 miesiące wcześniej, pogodowo okazała się idealnym strzałem. Noclegi we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim u sióstr elżbietanek było bardzo dogodne. Wsiadłem w pociąg Kolei Dolnośląskich Borsuk i szybko znalazłem się w Sobótce. Pojazd ten popularny był także wśród obcokrajowców.
Wysiadamy więc na stacji Sobótka. Wybrałem szlak żółty, który biegnie najpierw ul. Turystyczną, następnie w prawo w Słoneczną, aż wchodzi do lasu, gdzie skręca w lewo (miałem wątpliwości, w którym miejscu skręcić, ale odszukałem znaki). To obszar Ślężańskiego Parku Krajobrazowego. Chwilami podejście kamienistą drogą jest trudne, zwłaszcza na odcinku na Wieżycę. Na niej znajduje się Wieża Bismarcka, w dniu mojej wycieczki była czynna. Nie jest duża, więc zbyt wielu sił nie ubędzie od wejścia na nią.
Później jest trochę w dół, a dalej już systematycznie pod górę, choć nie wybitnie trudno. Nie jestem szczególnie wysportowany, ale poradziłem sobie w czasie zbliżonym do podanego na drogowskazie. Przechodzimy przez skrzyżowanie, na którym szlak żółty łączy się z czerwonym. Oba będą nam towarzyszyć na sam szczyt. Po drodze znajdziemy rzeźby kultowe, a końcowy odcinek to rezerwat przyrody „Góra Ślęża”.
Na szczycie Ślęży trudno się nudzić. Jest Dom Turysty, w którym co prawda podczas mojej wizyty nie można było nocować, ale zapewniał gastronomię. Kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny udostępniał niewielkie podziemie oraz wieżę widokową. Kawałek za Ślężą jest kolejna wieża, ale ją odpuściłem sobie.
Schodząc, wybrałem szlak czerwony aż do samego miasta. Po drodze minąłem kapliczkę, a wkrótce po wejściu do Sobótki natrafiłem na stałą ekspozycję poświęconą kolarzom. Dalsza wędrówka wiodła ulicami Starego Dębu i w lewo, św. Jakuba, przy której znajduje się Muzeum Ślężańskie im. Stanisława Dunajewskiego, wraz z plenerowym lapidarium. Spodziewałem się zwiedzić je, gdyż ze strony internetowej wynikało, iż mam wystarczająco dużo czasu. Niestety z powodu jarmarku i innych atrakcji tego dnia było nieczynne. Na stronie www nie znalazłem wcześniej informacji o zamknięciu.
Muzeum nawiązało też współpracę z właścicielem Zamku Górka w Sobótce Zachodniej. Zaczęło się od organizowania ok. 2 razy w miesiącu zwiedzania go z przewodnikiem. Podczas mojego pobytu także je zaplanowano, dlatego wiadomość na stronie internetowej zainteresowała mnie, planowałem tam wizytę 22 czerwca (dzień później), ale nie załapałem się ze względu na brak miejsc. Tego dnia zwiedziłem natomiast samo muzeum, które już otwarto. W cenie był też pokaz filmu. Rezerwatu Archeologicznego w Będkowicach nie brałem pod uwagę ze względu na lokalizację nie po drodze względem wymienionych tu celów. Może kiedyś w przyszłości.
W samej Sobótce również znajdziemy rzeźby kultowe. Najbliżej przy widocznym już kościele pw. św. Jakuba Apostoła. Dalej mamy Rynek z ratuszem. Od niego można jeszcze pójść ulicami Mickiewicza i Garncarską do parku, w którym zobaczymy pomnik Janusza Korczaka z dziećmi.
Opuszczamy Rynek tym razem w kierunku północno-zachodnim, ul. Świdnicką, zbliżamy się do pl. Wolności. Za chwilę znajdziemy się pod kościołem pw. św. Anny. Tam zobaczymy kolejne rzeźby. Za świątynią znajduje się przystanek autobusowy (dworcem trochę trudno mi go nazwać). Stąd kursowała linia 522 firmy Polbus do Wrocławia. Skorzystałem z niej dzień później. Jeśli chcemy jechać pociągiem, to idziemy ulicami Chopina obok Ślężańskiego Ośrodka Kultury, w prawo Dworcową i w lewo Stacyjną na stację kolejową. Stąd były połączenia nie tylko do stolicy Dolnego Śląska, ale i w drugą stronę, do Świdnicy.
Gdyby ktoś chciał dojechać od razu do Zamku Górka, to może wysiąść na stacji Sobótka Zachodnia, ale nie wszystkie pociągi zatrzymywały się na niej.
Czas zwiedzania: 1,5 dnia.
Dodam, że to druga Sobótka na mojej stronie. Wcześniej opisałem tę w powiecie ostrowskim.


















































