Kutno

(woj. łódzkie, pow. kutnowski)

Kutno - herb

Na publikację opisu Kutna zdecydowałem się dopiero po drugiej wizycie. Pierwsza, o której tylko wspomniałem, a więc ta z 29 marca 2018, była niefortunna. Fatalna pogoda sprawiła, że zdjęcia wyszły bardzo słabo. Na dodatek muzeum było nieczynne. Właściwie jedyną korzyścią okazało się zdobycie biletu MZK na pamiątkę, wówczas nabyłem go na dworcu. Co innego 27 maja 2026. To zaprzeczenie tamtej wyprawy: pogoda piękna, główna siedziba muzeum (obejmująca pałac i ratusz) w pełnej okazałości (Pałac Saski wyremontowany po pożarze z 2003 r). Bilet autobusowy, również za 2,60 zł, ale różniący się kolorystyką, nabyłem w kasie MZK przy ul. Cmentarnej (w centrum miasta), bo na dworcu już nie fatygowali się sprzedażą takich gadżetów. Nie wiem, czy gdziekolwiek indziej na mieście można było dostać je.

Dodam, że w 2018 r. dojechałem z Włocławka, gdzie nocowałem, natomiast w 2026 ze swojego Kalisza. Odcinek na stację Łódź Chojny (chyba pierwszy raz z niej skorzystałem) pokonałem Intercity, a dalej podróżowałem Łódzką Koleją Aglomeracyjną.

Kolejność zwiedzanych obiektów może być różna z uwagi na fakt, że wejścia do muzeum są o pełnych godzinach, więc najlepiej najpierw kupić tam bilet, bo nie wiadomo, na którą się załapiemy. Na 11.00 nie udało mi się, bo była już liczna wycieczka, ale na 12 byłem w dwuosobowej grupie. Ścieżkę zwiedzania opisuję tak, jak obiekty układają się na mapie, a w praktyce zawsze może być inna. Część miejsc zobaczyłem przed, a część po muzealnej wizycie.

Zatem w drogę. Już przed dworcem kolejowym mamy pierwszy obiekt rzucający się w oczy, a jest nim pomnik poświęcony kolejarzom poległym w latach 1939-1945. Idziemy ulicą 1 Maja, przecinając rzekę Ochnię, skręcamy w lewo w 29 Listopada, za chwilę w prawo w Skłodowskiej-Curie i znów w lewo, gdzie na początku Cmentarnej mamy wspomnianą kasę MZK – obowiązkowy punkt dla kolekcjonerów biletów.

Wracamy na 29 Listopada. Idąc na wschód, po lewej stronie zobaczymy pałacyk – siedzibę Urzędu Stanu Cywilnego, a przed nim ławeczkę doktora Antoniego Troczewskiego. W zasadzie to są dwa krzesła, a nie ławeczka. Na jednym jest pomnik, a na drugim można usiąść.

Skręcamy w prawo w ul. Wincentego Witosa. Z prawej mamy Urząd Gminy, a następnie wspomniane Muzeum Pałac Saski, obejmujące także ratusz. Z zewnątrz jest ładne, ale nie wygląda aż tak okazale, jak w środku. Jest co oglądać. Większość trasy z przewodnikiem w dawnym stroju, końcówka samodzielnie.

Rynki są dwa. Ten, na którym właśnie jesteśmy, to Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego, zresztą pomnik patrona również zobaczymy. Ulicą Królewską, która jest deptakiem, dojdziemy do Placu Wolności. Na nim stoi pawilon z Panoramą Historii Kutna – wejście darmowe. W innym obiekcie skosztowałem słodziutkiej lemoniady różanej. Nie sposób nie zauważyć Kościoła pw. św. Wawrzyńca.

Wracamy na poprzedni plac. Teraz pójdziemy na południe ulicą Henryka Sienkiewicza pod Kościół ewangelicko-augsburski. Kawałek dalej mamy Ochnię. Idąc w lewo, w dół jej biegu, można zrobić aparatem ciekawe ujęcie centrum miasta. Nadrzeczną drogą dojdziemy do Parku nad Ochnią.

Wracamy do centrum, kierując się widokiem Kościoła pw. św. Wawrzyńca. Spod muzeum tym razem idziemy na północ ulicami Witosa i Wojska Polskiego. Tu mamy drugi ciekawy park, imienia Romualda Traugutta. W nim siedzibę ma Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego.

Z ulicy 1 Maja pojechałem autobusem linii 7 do końca trasy, na ul. Henryka Siemiradzkiego. Podczas mojej wizyty była jeszcze opcja dojazdu tam linią 12, inną trasą, ale z ul. Norberta Barlickiego.

Biegnąca od Siemiradzkiego w prawo ulica Pałacowa doprowadzi nas do Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Karola Kurpińskiego. Za nią rozpościera się Park im. Wiosny Ludów. W północno-wschodniej jego części mamy Muzeum Bitwy nad Bzurą. W sumie jest ono plenerowe, bo budynek kaplicy grobowej, z uwagi na zły stan techniczny, był zamknięty od kilku lat. Jego wyposażenie przeniesiono do głównej siedziby Muzeum.

Gdybym miał jeszcze trochę czasu, to poszedłbym na ul. Łąkoszyńską sfotografować Kościół pw. Stanisława Biskupa i Męczennika, a z okna pociągu widziałem, że był ładny.

Czas zwiedzania: przy drugiej wizycie niespełna 6 godzin jakoś wystarczyło, ale przydałaby się jedna lub dwie więcej, nie byłoby pośpiechu.