Kowary

(woj. dolnośląskie, pow. karkonoski)

Kowary - herb

Jak to zwykle bywa, nie siedzę w jednej miejscowości, lecz jeżdżę też po okolicy. Noclegi w Karpaczu były bardzo dobrą lokalizacją m.in. z uwagi na łatwy dojazd do Kowar. Dotarłem tu dwukrotnie: 20 i 27 lipca 2026. Pierwszy dzień był wypełniony głównie zwiedzaniem centrum oraz dawnych kopalń uranu, a po tygodniu odwiedziłem jeszcze trzy placówki. W 2026 r. komunikację zapewniali tu przewoźnicy busowi oraz PKS TOUR Jelenia Góra. Podjęto też działania zmierzające do przywrócenia po wielu latach połączeń kolejowych z Jelenią Górą, lecz nie wyremontowano wówczas jeszcze odcinka tuż pod dworcem. Karpacz się doczekał, kibicuję teraz Kowarom.

To właśnie przy ul. Dworcowej wysiadłem po około dziewięciominutowej jeździe ze wschodniego Karpacza. Budynek stacji w Kowarach był w remoncie, wprowadziła się do niego Informacja Turystyczna, to samo miało wkrótce spotkać Miejską Bibliotekę Publiczną.

Spacer wzdłuż dawnej linii kolejowej ulicą Borusiaka, mijamy wieżę ciśnień i wchodzimy do centrum, np. ulicą Słoneczną. W oczy rzuca się Kościół pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny oraz Klasztor Ojców Franciszkanów przy Placu Franciszkańskim. Na moście znajduje się figura św. Jana Nepomucena.

Charakterystycznym elementem Kowar są liczne mostki nad Jedlicą, mające nieraz nazwy wywodzące się od zawodów, niektóre prowadzące wprost do domów. Starówka rozciąga się wzdłuż ulicy 1 Maja. Doprowadzi nas do ratusza i Urzędu Stanu Cywilnego. Z tego miejsca w prawo odchodzi Górnicza, przy której siedzibę ma Dom Tradycji Miasta Kowary. Do niego wróciłem jednak po tygodniu, pierwszym celem były kopalnie.

Właśnie one stanowią główne atrakcje Kowar, mimo że są dość oddalone, a na dodatek trzeba iść pod górę. Niby coś jeździ w tym kierunku (nie pod samo wejście, lecz w okolice), ale tak rzadko, że trudno trafić na jakiś kurs. Prowadzi tam ciąg komunikacyjny o nazwach ulic: Pocztowa, Aleja Wolności, Kowalska, Wiejska i wreszcie Podgórze (po drodze skręca się rzadko mimo tylu nazw).

Gdy w końcu się uda dojść, pamiętajmy, że są to dwa osobne obiekty: Liczyrzepa i Podgórze, choć niezbyt oddalone od siebie. Jeden nieco na lewo, drugi na wprost. W obu wystarczy kupić bilet na konkretną godzinę, na szczęście niezbyt odległą, aby się cieszyć możliwością wejścia do korytarzy. Nie zapomnijcie wziąć coś ciepłego, bo w środku panuje chłód, choć bez przesady. Przewodnicy mają sporą wiedzę, jedynie ich humor jest trochę wymuszony, w Kaliszu znam lepszego, co potrafi naprawdę rozbawić.

Po zwiedzeniu organizm potrzebuje dłuższej chwili na nabranie ciepła, więc nie trzeba od razu rozbierać się do krótkiego rękawa. Powrót łatwiejszy, bo z góry. Mijamy Kaplicę pw. św. Maksymiliana Kolbego, a za wiaduktem skręcamy w lewo. Dochodzimy do ul. św. Anny. Znów w lewo, docieramy do terenów po dawnej stacji kolejowej Kowary Średnie. Wśród zarośli można dostrzec nieużywane tory. Z drugiej strony mamy piękną panoramę miasta oraz Kaplicę pw. św. Anny. Idziemy więc z powrotem ulicą o tej samej nazwie pod świątynię.

Ostatni etap, jaki przewidziałem na ten dzień, to spacer ulicą Ludwika Waryńskiego i Stanisława Staszica, a więc prawym brzegiem Jedlicy.

Drugi dzień w Kowarach to krótka wędrówka od dworca Zamkową, obok dawnej Fabryki Dywanów. Najpierw mamy PRL-owskie Muzeum Sentymentów, a kawałek dalej w prawo dojdziemy do Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, obiektu większego od tego w Karpaczu. Z uwagi na godziny otwarcia zacząłem od niego. W cenie biletu odbywały się też oprowadzania z przewodnikiem.

Jeszcze dalej znajduje się Dom Kata, ale ze strony internetowej wynikało, że dla turystów indywidualnych czynny był w wybrane dni miesiąca (tylko dwa), więc odpuściłem sobie. Za to dokładniej przyjrzałem się starówce oraz zwiedziłem wspomniany Dom Tradycji. Wstęp darmowy, oprowadzanie, drobne datki za ewentualne pamiątki, ale to nieobowiązkowe, choć coś sobie wybrałem.

Stąd jest też blisko do Miejskiego Ośrodka Kultury przy ul. Szkolnej.

Czas zwiedzania: min. 2 dni.